Iwona Madaj

O sensie cierpienia

Każdy z nas spotyka się ze złem, które powoduje cierpienie. Wywołuje to w nas duży opór, często na zło odpowiadamy złem, np. zemstą. Nie potrafimy na zło odpowiedzieć dobrem, bo bardzo cierpimy. Różne mogą być przyczyny tego cierpienia, zawinione i niezawinione. W rodzinie może to być śmierć kogoś bliskiego, choroba, szczególnie niewinnego dziecka, zaburzone relacje ze współmałżonkiem czy rodzicami. Często źródłem cierpienia jest własny czy cudzy grzech. Trapią nas wyrzuty sumienia, odchodzimy od Sakramentów, czy nawet od Kościoła. Z takim problemem może borykać się nasze dorosłe dziecko i wtedy też bardzo cierpimy. Cierpieniem może być bezdzietność, utrata pracy, środków do życia, różne klęski czy katastrofy, susza, powódź czy wypadek. Możemy też być prześladowani z powodu naszych poglądów, wiary w rodzinie czy miejscu pracy. Kontakt z zeświedczonym światem, jego odejściem od prawa naturalnego i Bożego też może wywoływać w nas cierpienie.

Na tego typu cierpienie jest wiele przykładów w Piśmie Świętym. Adam i Ewa cierpieli z powodu grzechu nieposłuszeństwa, Abraham cierpiał z powodu braku potomka, Mojżesz nie mógł patrzyć na cierpienie swego ludu w niewoli, Jakub opłakiwał swego syna Józefa myśląc, że umarł, Eliasz cierpiał, bo był prześladowany z powodu głoszenia prawdy Bożej, jak zresztą i wielu innych proroków, naród wybrany cierpiał niewolę, różne klęski na skutek swojego odstępstwa od dekalogu itd. Ciekawy jest przykład Hioba, który cierpiał niewinnie stratę majątku, śmierć bliskich, chorobę trądu, mimo że był człowiekiem sprawiedliwym. Był on ponadto niesłusznie oskarżony przez przyjaciół, że jest to kara za grzechy. Bóg go przed tym broni, ale jego cierpienie nadal pozostaje tajemnicą. Dopiero w Nowym Testamencie, widząc odkupieńcze cierpienie niewinnego Syna Bożego, można zrozumieć jego sens. Cierpienie Hioba było niejako zapowiedzią takiego cierpienia zbawczego wyzwalającego człowieka od zła. Bóg Ojciec po to wydaje swojego Syna na cierpienie i śmierć w ludzkim ciele, żeby każdy kto w Niego uwierzy, przez jego śmierć i Zmartwychwstanie nie zginął, ale osiągnął życie wieczne. Sens cierpienia zostaje więc wytłumaczony przez krzyż, który staje się źródłem życia dla nas, też już tu na ziemi. Paweł apostoł w Liście do Galatów powie:”...wydał samego siebie za nasze grzechy, aby wyrwać nas z obecnego złego świata”. Cierpienie Chrystusa wyzwala nas z niewoli grzechu, źródła cierpienia w nas. Tylko miłość nadaje więc sens cierpieniu.

Jezus i nas zaprasza do współcierpienia z Nim za zbawienie świata, do dopełnienia Jego udręk w Mistycznym Ciele jakim jest Kościół. Odkupiciel cierpiał za człowieka i dla człowieka. Każdy człowiek ma udział w Odkupieniu. Każdy też jest wezwany do uczestnictwa w owym cierpieniu, przez które Odkupienie się dokonało ( Jan Paweł II, Salvifici doloris). Takim wzorem może być dla nas Maryja współcierpiąca ze swoim Synem, której duszę przeniknął miecz boleści. Następnie Szymon z Cyreny, który pomógł nieść krzyż Chrystusowi może być dla nas przykładem współcierpienia z drugim człowiekiem w dźwiganiu jego krzyża. Jedni drugich ciężary noście, jak to napisze św. Paweł.

Chodzi tu o nasz udział w cierpieniu Chrystusowym, o cierpienie zgodne z wolą Bożą, czyli kiedy czynimy dobro nawet do oddania życia za wiarę. Bóg bowiem nie chce cierpienia, któremu sami sobie jesteśmy winni popełniając grzechy ( por. 1P 3). Takim przykładem mogą być zawinione choroby z otyłości typu cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca, zwyrodnienia stawów, czy z pijaństwa marskość wątroby. Takim cierpieniem mogą być kłótnie w rodzinie wynikające z zawiści czy braku miłości wzajemnej, egoizmu. Takim cierpieniem może być niezaspokojona chciwość dóbr materialnych, wiedzy, uznania, władzy nad drugim człowiekiem. Takie cierpienie jest skutkiem ulegania podszeptom złego ducha i nie prowadzi do Boga. Wydaje się, że Bóg nieraz dopuszcza tego typu cierpienia, żeby skruszyć naszą pychę, żebyśmy do Niego wrócili.

Wielu świętych niosło krzyż cierpienia Chrystusowego z radością (np. Mała Tereska, św. Paweł) widząc jego głęboki sens. Na ich przykładzie możemy uczyć się znosić cierpienie, udział w cierpieniu Chrystusa, do którego On sam nas zaprasza. Owocem jest nie tylko cnota wytrwałości, uproszenie wielu łask dla siebie i bliskich nam osób (też nieprzyjaciół), ale przede wszystkim udział w Jego chwale. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele (por.2 Kor 4,8-11.14). W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Ciała, którym jest Kościół (Kol 1,24) „...skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by też wspólnie z nim mieć udział w chwale. Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić”(Rz 8, 17n). Przyjmując swój krzyż, zapierając się siebie i naśladując Chrystusa możemy powiedzieć za św. Pawłem: Razem z Chrystusem jestem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ga 2, 19n).

Korzystano z: Jan Paweł II, List apostolski Salvitici doloris