Autor: O. Amadeusz Adam Przywara OFM      

Dobrze się stało, że właśnie w Roku Eucharystii staramy się wspólnie zgłębiać to misterium. Chciałbym, aby słowa, które skieruję do was dzisiaj były inspiracją, początkiem głębszej refleksji nad tym, czym jest Eucharystia i jaka jest jej rola w budowaniu jedności w świecie, między ludźmi i w samym człowieku. Chciałbym wskazać na pięć sposobów jak Eucharystia buduje jedność stając się tym samym jej źródłem.

Po pierwsze Eucharystia buduje jedność samej osoby ludzkiej. Dzięki Eucharystii bardziej rozumiemy siebie. Papież Jan Paweł II powiedział, że „człowiek nie może siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa”. Te słowa są dla nas wskazówką, że siebie nie zrozumiemy, nie zrozumiemy własnego życia, własnego losu, wydarzeń, różnych okoliczności, jeżeli nie wpleciemy w nasze dzieje Osoby Chrystusa. Nie zrozumiemy siebie do końca! Częściowo jesteśmy w stanie usensownić swoje życie, ale nie jest to proces wystarczający, by doświadczyć wewnętrznego spokoju. Komunia Święta, którą często przyjmujemy, uczy nas szacunku do samego siebie, myśląc integralnie: do swojego duchowego wnętrza jak i do swojej sfery cielesnej. Komunia Święta, która jest w nas, Chrystus żywy i prawdziwy znajduje w nas Tabernakulum. Ta niezwykła obecność zobowiązuje nas do szacunku względem siebie i do tego wszystkiego, co jest w naszym życiu, jakby do naszego całego świata. Adorujemy Chrystusa i adorujemy Go nie tylko duchem, ale również i ciałem. Św. Paweł powie, że Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie(Ga 5,17). Ale kiedy przyjmujemy Eucharystię ta zgoda jest, zgoda duszy i ciała. Zgoda, która swoje istnienie czerpie od Chrystusa.

Druga zależność pomiędzy Eucharystią a jednością widoczna jest w relacjach międzyludzkich. Eucharystia buduje jedność z drugim człowiekiem, tym najbliższym, z dziećmi, z mężem, z żoną, z rodzicami, z teściami, z bliższą i z dalszą rodziną, z przyjaciółmi, ze wspólnotą, w jakimś sensie także z nieprzyjaciółmi i wrogami To właśnie dzięki Komunii stajemy się sobie bliżsi, dzięki Eucharystii lepiej siebie znamy, czujemy się bezpieczniej i nie czujemy się sami. Przecież cóż znaczyłaby Komunia Święta, gdyby nie znalazła później przełożenia w codziennym życiu, w miłości bliźniego, w uprzejmości, w życzliwości, w szarym, zwyczajnym życiu. Komunia św. przemienia nas wewnętrznie i stajemy się bardziej otwarci na innych.

Opowiem pewną historię. Na pewnym statku, który odbywał bardzo długie, wielomiesięczne rejsy, kapitan, który bardzo gnębił swoich podwładnych codziennie brał udział we Mszy i przyjmował Komunię Świętą. Ale w stosunku do swoich podwładnych był bardzo nieznośny, bardzo trudny, taki prawdziwy przełożony. I pewnego razu nie mogąc już wytrzymać podwładni zapytali go wprost: panie kapitanie, proszę nam powiedzieć, codziennie pan przyjmuje Komunię Świętą, a jest pan dla nas taki okrutny, taki bardzo surowy i bezwzględny Gdzie ta ewangeliczna dobroć i owoce Eucharystii? Na co kapitan odpowiedział: a wyobrażacie sobie co działoby się, gdybym Komunii Świętą nie przyjmował?!

Bądźmy zatem ostrożni w ocenianiu skutków działania Komunii Świętej. Nieraz chcemy tak bardzo łatwo osądzać. Zastanawiamy się: jak to jest, że ci sąsiedzi tak często chodzą do Kościoła, przyjmują Komunię Świętą, spowiadają się, a ciągle się kłócą, ciągle coś jest nie tak, ciągle jakieś bijatyki...i bardzo krytycznie mówimy, że Komunia św. nie przynosi żadnych owoców w ich życiu, więc po co ją przyjmować. Jest to jakimś zgorszeniem dla nas. Uciekajmy od takiego zgorszenia! Jak najdalej!

Kolejna rzecz: Komunia św. buduje jedność w Kościele. I tutaj nie sposób pominąć Wieczernika. W Starym i Nowym Testamencie jest wiele obrazów zapowiadających właśnie ten moment Ostatniej Wieczerzy. Jezus gromadzi swoich uczniów, najbliższych przyjaciół, apostołów w Wieczerniku, i zasiadają wspólnie wszyscy przy jednym stole. Zwróćmy uwagę na ten wspólny stół!

Chodząc po kolędzie widzę, jak urządzone są nasze mieszkania. Właściwie nie ma pomieszczenia, gdzie mógłby stać stół, dlatego, że zajmowałby wszystko. Więc zamiast stołu pojawiły się ławy. I to później przekłada się w życiu tak, że jak jest obiad to gospodyni je w kuchni, gospodarz je w pokoju przed telewizorem, dzieci jedzą w innym terminie... i tak się życie toczy. A to jednak jest ważne! Zobaczcie! Dzieło Zbawienia dokonuje się przez gest uczty, przez spotkanie przy wspólnym stole! W naszym życiu franciszkańskim refektarz jest jednym z najważniejszych miejsc w klasztorze. Oprócz tego jest kaplica i salka rekreacyjna, gdzie spotykają się bracia, gdzie mogą porozmawiać. Trzecie miejsce to jest refektarz – miejsce wspólnego stołu. Stół nas jednoczy! Stół jest bliski, do stołu zasiadają przyjaciele, nie wrogowie! W tradycji judaistycznej, gdy z kimś spożywam posiłek, to znaczy, że obdarzam go wielkim zaufaniem, to znaczy, że cenię go sobie, uznaje go jako godnego partnera do zawarcia przymierza, Uznaję jego godność, oddaję mu szacunek. Wspólny stół! Pomyślcie, czy w waszych domach nie można by coś zrobić, żeby na nowo uruchomić tą piękną tradycję wspólnych obiadów czy wspólnych posiłków, wspólnego siedzenia przy stole.

Ale mówię o Kościele. W pierwszych wiekach „dostanie się” na Eucharystię było rzeczą trudną. Oczywiście w liturgii słowa mogli uczestniczyć wszyscy, zarówno kandydaci do chrztu jak i ci, którzy byli już ochrzczeni. Natomiast w samej Liturgii Eucharystycznej, a więc w Ofierze i w uczcie mogli uczestniczyć wyłącznie ci, którzy byli w stanie łaski uświęcającej. I właśnie po Liturgii Słowa, później, w liturgii łacińskiej, były te słowa, które my dzisiaj czasami, już rzadko, ale słyszymy na końcu Mszy Świętej: Ite Missa est, tzn: Idźcie, oto Msza jest, teraz będzie Msza. Słowo się skończyło, Liturgia Słowa, to, co formuje wasze serca. Idźcie, przygotowujcie się ! A teraz wybrani będą uczestniczyć w liturgii Eucharystycznej. I tak było, że przed kościołem byli pokutnicy, którzy odbywali swoje pokuty. Wiemy, że w pierwszych wiekach Sakramentu Pokuty udzielano jeden raz w życiu, a więc odkładano tą pokutę właściwie na kres życia. Natomiast w ciągu całego życia, chcąc oczyścić się z grzechów, podejmowano różnego rodzaju pokuty. Wchodzono właśnie w taką grupę pokutników. Ludzie, nawet wychodząc z kościoła, okazywali im pogardę, żeby zwiększyć im cierpienie, jakby ułatwić im pokutowanie. Później, publicznie przed biskupem, w takiej wspólnocie, spowiadali się, wypowiadali głośno swoje grzechy. Nie to co dzisiaj! Dlaczego właśnie o tym mówię? Ponieważ właśnie Eucharystia warunkowała sposób funkcjonowania pierwotnego Kościoła. I np. modlitwę Ojcze Nasz uczono tuż przed Chrztem, ponieważ była otoczona wielką tajemnicą, to był wielki skarb Kościoła. Ci, którzy byli na takiej Eucharystii, oni byli naprawdę ze sobą bardzo, bardzo zjednoczeni. I to był zalążek Kościoła! Oni byli tak sobą silni, że nie wahali się poświęcić własnego życia za Chrystusa!

Na pewno znacie historię Perpetuły i Felicyty. Pepetuła to była pewna arystokratka rzymska, chrześcijanka, a Felicyta jej służąca. I kiedy Perpetuła ginęła na jednej z aren rzymskich, właśnie w starciu z lwami, jest piękna scena, opisana zresztą przez Euzebiusza z Cezarei, jak Felicyta i Perpetuła otrzymuje pierwszy cios od lwa, a miała piękne, długie włosy, upięte w kok i ten lew rozwiał jej te włosy, ona upadła, zraniona i jakby nigdy nic zaczęła poprawiać te włosy. I to jest o tyle ważne, że umieranie pierwszych chrześcijan to nie było umieranie w tragedii, to nie była atmosfera dzisiejszego pogrzebu, gdzie był wielki żal. Oni czuli się dumni! Przestraszeni na pewno też, po ludzku, ale dumni z tego, że mogli umierać za Chrystusa!

Felicyta zaś była brzemienna. I kiedy wsadzono ją do więzienia, ponieważ kobiet brzemiennych nie wolno było wysyłać na śmierć, prawo rzymskie zabraniało tego, dlatego czekano, aż Felicyta urodzi. I kiedy odbywał się poród w celi więziennej strażnik, który pilnował Felicyty, podszedł do niej i powiedział: oj, kobieto marna, w takich bólach i w takich krzykach rodzisz, a jutro masz iść na śmierć! Jak ty sobie poradzisz? Co z was za chrześcijanie? Nie potraficie takiego zwyczajnego bólu rodzenia znieść, a co dopiero ból śmierci! I Felicyta odpowiada temu żołnierzowi: Dzisiaj cierpię ja, ale jutro będzie cierpiał we mnie Chrystus.

To były czasy pierwszych chrześcijan. A później, od III wieku, kiedy Kościół formował swoją doktrynę kiedy spisywał, to właśnie wszystko było skoncentrowane wokół Eucharystii. Budowano świątynię, pierwsza z nich, Bazylika na Lateranie, pierwsza świątynia chrześcijańska...właśnie ołtarz, świątynia. To było centrum życia chrześcijańskiego.

Eucharystia najprościej mówiąc buduje wspólnotę. Jesteśmy w Kościele braćmi i siostrami, którzy jednym głosem oddają cześć Ojcu.

Po czwarte. Komunia Święta łączy nas ze świętymi. Króciutko tylko powiem, że w czasie prefacji i modlitwy eucharystycznej padają słowa: razem ze świętymi, aniołami, z apostołami, z męczennikami oddajemy chwałę Bogu! Eucharystia to jest czas, kiedy w szczególny sposób obcujemy z Kościołem oczyszczającym się z duszami czyśćcowymi, bo ich wspominamy, wszystkich zmarłych, wiernych. Obcujemy z całym Kościołem, i tym pielgrzymującym w osobie papieża i ordynariusza, biskupa miejsca, łączymy się w Kościele i łączymy się również z tym Kościołem pozaziemskim, oczyszczającym i Kościołem chwały. To jest mocno obecne zarówno w prefacjach jak i w Liturgii Eucharystycznej. I najważniejsze!

Po piąte: Komunia Święta to nic innego jak najpełniejsza z możliwych jedność z samym Bogiem. Jeden z ojców Kościoła powiedział, że za każdym razem, kiedy przyjmujemy Chrystusa do swojego serca, to On nas połyka, to On nas zabiera, On zabiera cząstkę nas do Siebie, aż w końcu zabierze nas w całości. Karmienie się Ciałem Chrystusa to jest tak jakby oddawanie po części odrobiny swojego życia Chrystusowi. Dlatego ono jest tak ważne i tak potrzebne!

Moi drodzy! To są tylko pewne tematy do rozważenia w wolnym czasie, o ile taki macie! Ale domyślam się, że jest trochę tego wolnego czasu! To jest niezwykłe, że Komunia Święta, którą przyjmujemy....ten sam Chrystus, jeden Chrystus jest w każdym z nas! Każdy z nas jest wtopiony w Jego jedno Ciało. I jesteśmy jednym organizmem, właśnie przez to, że przez te parę sekund, kiedy to Ciało Chrystusa jest w naszym organizmie pod postacią chleba, wszyscy jesteśmy zjednoczeni razem w Osobie Chrystusa. I to jest najpiękniejszy moment, moment Komunii świętej!

Moi drodzy, na zakończenie już chciałbym przytoczyć słowa Matki Teresy z Kalkuty: Eucharystia znaczy tyle, co miłość, która rozumie. Chrystus rozumiał, rozumiał nasz straszliwy głód Boga, rozumiał, że zostaliśmy stworzeni po to, by być kochani. Dlatego uczynił Siebie Chlebem Życia i powiedział: jeśli nie będziecie spożywać Mego Ciała i pić Mojej Krwi nie będziecie mogli żyć, nie będziecie mogli kochać, nie będziecie mogli służyć! Aby dzielić z Jezusem miłość, która rozumie, musisz spożywać ten Chleb i przyjąć dobroć Jego miłości. Chrystus pragnie dać nam szansę, byśmy wyrazili naszą miłość do Niego w działaniu. Czyni Siebie głodnym nie tylko chleba, ale także miłości. Czyni siebie nagim, nie tylko przez brak skrawka odzieży, ale także przez brak miłości, która rozumie, brak godności, ludzkiej godności. Jezus czyni siebie bezdomnym, pozbawionym nie tylko jakiegoś pokoiku, ale pozbawionym głębokiej, szczerej miłości bliźniego. I to jest właśnie Eucharystia!. To jest Jezus, żywy chleb, którym On Sam chce się przełamać z tobą i ze mną. (Matka Teresa z Kalkuty, Miłość owoc, który dojrzewa w każdym czasie,Warszawa 1990, s.111).

Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie. Ga 5,17