Autor: ks. Krzysztof Grzejszczyk      

Różaniec jest modlitwą, która prowadzi do Chrystusa. Ojciec Święty w swoim dokumencie pt.: „List Apostolski Rosarium Virginis Mariae” już na samym początku mówi tak: „W rozważaniach podjętych w Liście Apostolskim <Nuovo Millenio Ineunte>  wezwałem Lud Boży, by po doświadczeniach jubileuszowych na nowo rozpocząć od Chrystusa”. My też ten rok na nowo zaczęliśmy od Chrystusa, od budowania na Chrystusie. Jaki związek ma to budowanie na Chrystusie z różańcem świętym?

Ojciec Święty pisze tak: „Ja sam nie pomijałem okazji, by zachęcać do częstego odmawiania różańca. Od mych lat młodzieńczych modlitwa ta miała ważne miejsce w moim życiu duchowym. Przypomniała mi o tym z mocą moja niedawna podróż do Polski a przede wszystkim odwiedziny w Sanktuarium w Kalwarii. Różaniec towarzyszył mi w chwilach radości i doświadczenia. Zawierzyłem mu wiele trosk, więc jakby zwracam się do kogoś. Dzięki niemu zawsze doznawałem otuchy. Dwadzieścia cztery lata temu, 29 października 1978 roku, zaledwie dwa tygodnie po wyborze na Stolicę Piotrową, tak mówiłem, niejako otwierając swe serce. Różaniec...to modlitwa, którą bardzo ukochałem, przedziwna modlitwa, przedziwna w swojej prostocie i głębi zarazem. Można powiedzieć, że Różaniec staje się jakby modlitewnym komentarzem do ostatniego rozdziału Konstytucji Vaticanum II „Lumen gentium” (Światło narodów), mówiącego o przedziwnej obecności Bogurodzicy w tajemnicy Chrystusa i Kościoła. Oto bowiem na kanwie słów Pozdrowienia Anielskiego <Ave Maria> przesuwają się przed oczami naszej duszy główne momenty życia Jezusa Chrystusa.
Dlaczego się kłócicie w domu? Dlaczego są nieporozumienia w domu? Dlaczego jest nieład w świecie? Odpowiedź jest bardzo prosta: bo za mało w nas postaw Jezusowych, bo za mało w nas myślenia Jezusowego, bo za mało w nas miłości Pana Jezusa, tych odruchów, które On miał. W tym znaczeniu modlitwa różańcowa jest modlitwą charyzmatyczną, bo otwiera nas z wielką prostotą na działanie Ducha Świętego. Modlitwa różańcowa, jak potwierdził to Papież, prowadzi nas w sposób bardzo prosty do otwarcia naszego serca, do otwarcia naszego życia, do „wpuszczenia we wszystkie jego zakamarki’ myśli Jezusowej, miłości Jezusowej.

Kiedy wkraczamy na drogę życia chrześcijańskiego, to staramy się nie tylko nie grzeszyć ale czynić dobro z Jezusem. Ta druga forma życia duchowego jest zdecydowanie właściwsza. Właśnie w modlitwie różańcowej, w modlitwie, gdzie przesuwają się przed oczami naszej duszy poszczególne sceny z życia Jezusa, dojrzewamy do służby, do takiej służy, która jest udziałem w misji Chrystusa.

Na poprzednim spotkaniu mówiliśmy o tym, że Jezus jest fundamentem naszego związku małżeńskiego, że jest On naszym „szefem”. Możemy nasz sakrament przeżywać owocnie, jeżeli „zakotwiczymy” go w modlitwie. Niestety, możemy też go przeżywać powierzchownie, jeżeli to nie Jezus jest „szefem”, tylko mąż, żona czy nawet dzieci. Modlitwa różańcowa przywraca właściwy porządek rzeczy.

Papież uczy nas, że jeżeli kontemplujemy z Maryją, to Ona staje się naszą najlepszą nauczycielką. To Ona najbardziej umiłowała Jezusa, to Ona najlepiej umiała patrzeć na swojego Syna.

Papież uczy nas o jeszcze jednej ważnej rzeczy, że dla chrześcijanina właściwą drogą jest „poddanie się pedagogice świętości”. Świętość ta polega na tym, że jest w nas coraz więcej Chrystusa, Jego myślenia, Jego słów. Często pragniemy świętości męża czy żony po to, żeby mi było lepiej. A to ja mam przez modlitwę wzrastać na drodze świętości. Świętość jest moim zadaniem, moim powołaniem. Papież przypomina, że nie będzie w nas świętych postaw, świętej miłości, jeżeli nie zrodzi się ona na modlitwie.

Warunkiem dobrej modlitwy jest jej systematyczność. Można pogubić się na drodze modlitwy tylko spontanicznej. Papież uczy „sztuki modlitwy”. Modlitwa to nie „zjawisko”, które zachodzi wtedy, kiedy „mi się chce”. Nie może być ona warunkowana odczuciem „lubienia” czy „nielubienia’.

Błogosławiony Bartłomiej Longo powiedział takie zdanie: „Kto szerzy różaniec, ten jest ocalony”. Co to znaczy? Co to znaczy ocalić miłość? Kto z was ocalił miłość tę, którą miał przed ślubem? Któż z was może powiedzieć, że ona w niczym nie doznała uszczerbku, lecz wręcz przeciwnie: rozwinęła się? Ocalić miłość to ocalić szczęście, ocalić rodzinę, ocalić siebie, ocalić honor, ocalić godność...wszystko ocalić.

W pierwszym rozdziale swojego dokumentu Papież zajmuje się istotą różańca świętego. Streszcza się ona w bardzo prostej zasadzie: kontemplować Jezusa Chrystusa. Kontemplować to patrzeć z miłością, zatrzymać się i patrzeć, to utrzymywać żywy kontakt z drugą osobą. Podobnie kontemplujemy np. lubiany obraz  w muzeum czy zdjęcie kogoś bliskiego. Małżonek kontempluje np. z miłością osobę żony: trwa w postawie szacunku, wręcz czci do niej. To samo żona, nie kontempluje wad małżonka, lecz patrzy na niego pozytywnie.

Papież  mówi, że istotą różańca  nie jest patrzenie na siebie, ale patrzenie na Chrystusa. Inaczej zobaczę w sobie swoją ograniczoność. Jest to wtedy taka modlitwa buddyjska – kontemplowanie swojej jaźni. Modlitwa różańcowa prowadzi nas do Chrystusa, nie ja lecz On: Jego postawy, Jego myśli, Jego pragnienia, Jego miłość.

Kontemplować Chrystusa oznacza utkwić wzrok w Jego Obliczu, oznacza rozpoznać tajemnicę w bolesnej drodze Jego człowieczeństwa prowadzącej w rezultacie do zmartwychwstania.

Jeżeli kontemplujemy Chrystusa – mówi Papież – to kontemplujemy światło, blask w odróżnieniu od tego co mnie otacza, co często jest we mnie. Wyrywam się ze swojego „chorego światła” i zanurzam się w prawdziwym Świetle – w Chrystusie. Często różaniec nazywany jest modlitwą egzorcyzmującą, bo idę razem z Maryją do Chrystusa – zwycięzcy tego świata.

Maryja jest wzorem kontemplacji. Nikt nie oddawał się równie pilnie kontemplowaniu Chrystusowego oblicza jak Maryja . Oczy Jej serca skupiły się w jakiś sposób na Nim już w chwili zwiastowania, gdy Go poczęła za sprawą Ducha Świętego. W następnych miesiącach zaczęła odczuwać Jego obecność i domyślać się Jego rysów. Wreszcie wydała Go na świat w Betlejem. Również jej oczy cielesne spoglądały czule na oblicze Syna, którego owinęła w pieluszki i położyła w żłobie. Odtąd Jej spojrzenie, pełne adorującego zadziwienia, nie odwróci się już nigdy od Jezusa. I to jest kontemplacja! Jednym z warunków kontemplacji jest właśnie trwałość. Kontemplować to znaczy trwać przy Jezusie, to znaczy też Jego trwanie przy mnie. Taka kontemplacja uczy nas miłości, a więc różaniec uczy nas miłości.

W różańcu – mówi Papież – przeżywamy wspomnienia Maryi. W Kościele wciąż przeżywamy to co minęło w przeciwieństwie do świata, w którym „gonimy do przodu”. Narzeczeni często planują swoje przyszłe życie w oderwaniu od jego realiów. Żydzi natomiast posiadali życiową mądrość polegającą na rozumieniu świata postępującego do przodu ewolucyjnie a nie rewolucyjnie. Ewolucyjność ta polega na wydarzeniach zbawczych. Przypominali oni sobie to wszystko, co Bóg uczynił dla nich: że ich wyprowadził z niewoli, że wypełnił to, co zapowiedział. Jest w tym ogromna mądrość: w człowieku żyjącym przeszłością rodzi się wdzięczność. My natomiast wciąż planujemy: tyle pieniędzy, takie mieszkanie, taki samochód...Łatwo wtedy o podziały w rodzinie. Natomiast, gdy widzę, co Bóg dla nas uczynił, wtedy przeżywam wdzięczność, wtedy buduję swoje życie, nasze życie, na dobrym fundamencie. Historia powinna być takim „filtrem” dla nowych prądów myślowych, czymś co buduje naszą tożsamość. Różaniec uczy nas właśnie takiego sposobu myślenia. Wraz z Mayją wracamy do początków, do Zwiastowania. Anioł mówi: oto Bóg przychodzi! Człowieku! Jesteś ocalony! Dana ci jest na nowo miłość! Buduj naród! Twórz Rodzinę!

Chrześcijański sposób myślenia nie ogranicza się tylko do wspominania. Tajemnica, którą rozważam może dokonać się we mnie przez wiarę. Zostaję niejako wprowadzony w tajemnice życia Jezusa, w Jego spotkania z ludźmi, w Jego działanie. Jest to nowe, religijne znaczenie słowa „wspominać”.

Podobnie jest w przypadku małżeństwa. Jeżeli wspominacie rocznicę waszego Sakramentu, waszego ślubu ale też waszych zaślubin z Bogiem, macie świadomość odnawiania się waszej miłości. Bóg, dla którego nie ma ani granic, ani czasu, ani przestrzeni, tak samo działa w nas jak działał w Maryi i św. Józefie. Wspominać w postawie wiary oznacza otwierać się na łaskę miłości, obecności, spotkania, działania, na łaskę, którą Jezus wyjednał dla nas. Nasycamy się daną tajemnicą, kiedy ją powtarzamy, i to wielokrotnie.

Papież naucza: Trzeba się uczyć Chrystusa od Maryi, trzeba upadabniać się do Chrystusa z Maryją...nauczyć się Jego samego, upodobnić się tak, jak upodobniła się Maryja do Jezusa....prosić Chrystusa z Maryją.

Na pierwszym miejscu Różaniec jest modlitwą kontemplacji a więc modlitwą miłosnego trwania. Trwamy po to, żeby miłość Jezusa przeniknęła nas samych, żebyśmy tą miłość przekazywali dalej: małżonkowi, dzieciom, najbliższym. Dopiero na drugim miejscu różaniec jest modlitwą prośby. Z ufnością dziecka możemy wyprosić miłość, pokój, przebaczenie – dary dotykające naszej ludzkiej egzystencji. Wreszcie w Różańcu głosimy Chrystusa, który powstał z martwych, głosimy sobie nawzajem nowe życie w Chrystusie.

Rozdział drugi omawianego dokumentu nosi tytuł Tajemnice Chrystusa tajemnice Matki. Mówi on o rzeczy bardzo ważnej dla rodziny, o potrzebie milczenia i modlitwy. Często zagadujemy siebie nawzajem, boimy się ciszy, boimy się samotności. Samotności boi się człowiek niedojrzały. Często włącza on telewizor, radio w domu, w samochodzie. Nie umie się on nauczyć skupienia: w pracy, w rozmowie z drugim człowiekiem. Papież mówi o postawie słuchania koniecznej do przyjęcia objawienia z wysoka. I takiej właśnie postawy uczy nas Różaniec, słuchania tego, co mówi Bóg. Technika powtórzeń modlitwy znanej, szanowanej jest po to, żeby spowodować we mnie ciszę wewnętrzną, żeby wprowadzić mnie w kontemplację, pełne miłości zwrócenie się do Jezusa. Ostatecznie mam zacząć słuchać duszą: co Ty, Chryste, do mnie mówisz w tej tajemnicy w kontekście mojego życia, moich trosk, radości. Tak ważne jest to doświadczenie milczenia i modlitwy, żeby Bóg mógł do mnie mówić. Po przedstawieniu Bogu intencji, po modlitwie prośby, stajemy w postawie zasłuchania. Takiej postawy uczy nas Duch Święty. To On nas otwiera na Słowo Boga, to On nas uzdalnia do przemiany. Stajemy się do Niego podobni, gdy nasza modlitwa jest świadoma, gdy rozumiemy i przyjmujemy Słowo, które ma moc nas przemieniać. Papież często powtarza, że nasza modlitwa ma być dojrzała!

W rozdziale pt. Dla mnie żyć to Chrystus dochodzimy do wyjaśnienia paradoksu: kontemplować a zarazem mówić. Różaniec jest drogą do przyswajania tajemnic zbawienia, do doświadczenia najpierw miłości Bożej. Różaniec jest modlitwą opartą na powtarzaniu podobnie jak taką modlitwą jest modlitwa Jezusowa wymyślona przez mnichów. Różaniec z tej modlitwy bowiem się wywodzi. Mnich, na podobieństwo psalmów, odmawiał słowa: Jezu, Synu Boga żywego , ulituj się nade mną grzesznikiem. Przekładał przy tym kamyczki, żeby nie musieć myśleć o tym, ile razy już tą modlitwę odmówił, lecz żeby cały umysł, serce były zanurzone w Chrystusie. I ja też odrywam się od swojego życia ale jednocześnie je zanurzam w Bogu, do Niego podnoszę, z Jego życiem konfrontuję.

Modlitwa Jezusowa może mieć wiele form, np. Panie, kocham Cię. Wielokrotne powtarzanie Bogu tej samej modlitwy jest takim aktem strzelistym. Zachęcam was do nauczenia się takiego różańca miłości. Też w miłości możecie odmówić dziesięć razy Żono, kocham Cię. Zapewniam was, że wyjdziecie z takiej modlitwy umocnieni w miłości. Uświadomimy sobie, iż to, że ja ciebie kocham jest ważne.

Papież w swoim dokumencie przywołuje taką scenę między Piotrem a Jezusem. Jezus trzykrotnie pyta Piotra: ...czy miłujesz Mnie? ( J 21, 15). Za trzecim razem Piotr spuszcza głowę i mówi: Panie. Ty wszystko wiesz... (J 21, 17). I to jest istota! Jezus trzykrotnie pyta, żeby Piotra powołać. My też wielokrotnie powtarzamy razem z Maryją, w szkole Maryi. Nawet jak się zagubimy to nie szkodzi, bo wołam razem z Maryją, razem z całym światem duchowym, wołam Różańcem. Wołam po to, by owej czystej, nadprzyrodzonej miłości było we mnie coraz więcej.

Papież mówi tak: Proszę zatem tych wszystkich, którzy zajmują się duszpasterstwem rodzin, by z przekonaniem zachęcali do odmawiania Różańca...rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje. Jest to najlepsza forma, żeby wejść w modlitwę głębszą, żeby wejść w modlitwę spontaniczną, żeby wejść w modlitwę charyzmatyczną...Jeżeli nauczycie się Jezusa z Mayją, to będziecie umieli modlić się ze sobą w codzienności. Kierując wzrok na Jezusa uzyskujemy zdolność patrzenia sobie nawzajem w oczy. Żono, kocham cię, mężu, kocham cię. Możesz też dziecku powiedzieć: kocham cię, dziesięć razy. To taki różaniec z dzieckiem. Często patrzymy na siebie z wyrzutem, z goryczą, wręcz z niechęcią. Różaniec uczy patrzenia z miłością i przebaczeniem.

Papież zachęca, żeby modliła się rodzina. Jeżeli dziecko nauczy się istoty Różańca Świętego, jeżeli nauczy się patrzeć na Jezusa, naśladować Go, to nie będzie się ono tą modlitwą czy na Mszy św. nużyło. Różaniec jest modlitwą, która uczy stałości, wytrwałości. Nie jest istotne, czy dziecko, czy staruszka się pomyli, czy pamięta, która to tajemnica. Istotne jest by być sercem przy Bogu. Papież przypomina, że modlitwa różańcowa jest drogą wzrastania dzieci. Często rodzice nie nadążają za dziećmi, doznają bolesnych rozczarowań obserwując niepowodzenia swoich dzieci... Z pewnością modlitwa różańcowa nie rozwiąże wszystkich problemów, ale stanowi ona niewątpliwie pomoc duchową, której nie można lekceważyć. Można by wysuwać zastrzeżenie, że różaniec wydaje się modlitwą niezbyt odpowiadającą gustom dzieci i młodzieży  dzisiejszych czasów. Może jednak –mówi papież – zastrzeżenie to opiera się na wyobrażeniu jego niedbałego odmawiania. Różaniec można przecież wzbogacić, np. takimi elementami jak śpiew, świeca, intencje dzieci, tzw. Dopowiedzenia. Można zaaranżować modlitwę odpowiadającą mentalności dziecka na danym etapie jego rozwoju nie zatracając jej istoty.

Czytam więc na koniec: Modlitwa tak łatwa a równocześnie tak bogata zasługuje we wspólnotach chrześcijańskich, aby ponownie ją odkrywać... poznając z osobistego doświadczenia piękno Różańca, by stawali się jego gorliwymi promotorami.... weźcie znów ufnie do rąk koronkę Różańca! To jest wołanie Papieża!
 Szczęść wam Boże! Amen. Niech się tak stanie!